Okragły Stół dzisiaj, opinia prof. Briana Portera
Autor: Tomasz Zalewski
Profesor historii Europy Wschodniej na Uniwersytecie Michigan Brian Porter zwraca uwagę, jak rozmowy okrągłego stołu w Polsce w 1989 r. stały się przedmiotem politycznej manipulacji.
"Kiedy w 1999 r. mieliśmy konferencję na temat Okrągłego Stołu na naszym uniwersytecie, myślałem, że rozmowy te są po prostu symbolem pokojowego wyjścia z systemu autorytarnego. Po 10 latach zdałem sobie sprawę, jak bardzo tamten 1989 rok staje się przedmiotem debaty i funkcjonuje obecnie w Polsce jako coś zupełnie innego niż to, co się wtedy naprawdę wydarzyło" - powiedział prof. Porter.
"Argumenty używane w tej debacie stają się substytutem dyskutowania o całej gamie innych problemów politycznych. Kiedy politycy z PiS czy Radia Maryja mówią o Okrągłym Stole, w istocie dyskutują o czym innym, o sprawach, o których trudno im mówić bezpośrednio. Rok 1989 staje się naczyniem, w które różne ideologie wkładają swoje znaczenia" - wyjaśnił.
"Mam tu na przykład na myśli problem liberalnego kapitalizmu. Trudno go wprost atakować, ponieważ w dzisiejszym świecie nie ma dla niego realnej alternatywy. Tym więc, którzy są sfrustrowani, pozostali w tyle, nie odnaleźli się w nowej rzeczywistości, łatwiej jest atakować rok 1989, podejrzewając jakąś konspirację" - podkreślił historyk.
"I odwrotnie, tym, którzy mocno popierają liberalny kapitalizm, integrację Europy i globalizację, łatwiej jest chwalić Okrągły Stół, niż bronić ekscesów i słabości tego kapitalizmu. W efekcie, po obu stronach politycznego spektrum Okrągły Stół staje się nie tyle wydarzeniem, co metaforą, sposobem mówienia o czym innym" - dodał Porter.
Amerykański historyk wskazał, że także w środowiskach akademickich w USA przyjęto z początku polski Okrągły Stół z rodzajem niedowierzania.
"W 1989 roku panowało poczucie niejasności i zamieszania. Większość ludzi była podekscytowana tym, co się dzieje, ale krążyły teorie, że Sowieci w końcu jakoś na to zareagują... Dopiero w 1990 lub nawet w 1991 r. byliśmy przekonani, że te zmiany okażą się trwałe i nie będzie to powtórka 1968 roku (w Czechosłowacji)" - powiedział.
Zapytany, czy jego zdaniem historia mogła się potoczyć inaczej, gdyby w Polsce nie zdecydowano się na negocjacyjne wyzwolenie się z komunizmu, Porter wyraził opinię, że polska opozycja nie mogła być pewna, że nieprzejednana postawa przyniesie sukces.
"Było wiele możliwych scenariuszy. Teraz, po fakcie, łatwo jest mówić, że Solidarność nie powinna iść na kompromisy, bo Związek Sowiecki i tak się walił. Lecz nie sądzę, by w 1989 r. ktokolwiek mógł tak być tego pewnym. Byłoby arogancją wyobrażać sobie, że musiało się stać tak, jak się stało. Scenariusz rumuński lub chiński był możliwy" - ocenił amerykański historyk.
Źródło: nauka.wp.pl












RSS




