„Manifest komunistyczny” na cenzurowanym
Incydent wydarzył się na tegorocznych Targach Książki Historycznej w Warszawie. Na jednym ze stoisk znalazło się nowe wydanie „Manifestu Komunistycznego” przygotowane przez wydawnictwo Jirafa Roja. Zauważywszy to, jeden ze zwiedzających zadał wydawcy prowokacyjne pytanie czy dzieła Adolfa Hitlera też można na stoisku dostać. Po dyskusji jaka rozgorzała zwiedzający, którym był Paweł Toboła-Pertkiewicz z Fundacji PAFERE powołując się na konstytucyjny zakaz propagowania ideologii nazistowskiej i komunistycznej zażądał od wydawców oraz organizatorów targów usunięcia książki ze stoiska. Skonsultowawszy się z prawnikami wydawca książkę usunął.
Incydent zainspirował „Rzeczpospolitą” do zadania po raz kolejny pytania o zbrodniczość ideologii komunistycznej i ewentualność zakazania „Manifestu komunistycznego”, jako dzieła propagującego ideologię komunistyczną, analogicznie do „Mein Kampf” Hitlera, będącej summą ideologii nazistowskiej.
Jacek Kloczkowski, politolog z Ośrodka Myśli Politycznej deklaruje, że „komunizm był ideą równie niebezpieczną i tak samo zbrodniczą w skutkach jak nazizm, dlatego do obu totalitaryzmów należy przykładać tę samą miarę. Jeśli zakazujemy propagowania idei nazistowskich, to samo czyńmy z komunistycznymi”. Jednak zastrzega, że jest konieczne, choć niełatwe, zdroworozsądkowe rozróżnienie sfery naukowej i ideologicznej. „Gdyby książka zawierała wstęp będący peanem na cześć ideologii Marksa i tego, co komunizm przyniósł Polsce, wówczas – jako propagująca komunizm – powinna podlegać tym samym przepisom, co „Mein Kampf”, programowe dzieło Adolfa Hitlera. Oczywiście, gdyby autor chwalił jedynie aparat naukowy Marksa jako badacza zjawisk społecznych, wówczas rzecz przedstawiałaby się inaczej” - pisze Kloczkowski.
Sławomir Sierakowski z „Krytyki Politycznej” z kolei, na pomysł karania propagatorów marksizmu odpowiada „ Pozdrowienia, tępaki, łapcie mnie!”. Propagowanie marksizmu czy komunizmu to nie to samo co przyzwolenie na totalitaryzm - pisze Sierakowski. Trzeba zastanowić się poważnie nad granicami poszukiwania w historii idei „tezy o ciągłości”. „Nie widzę - pisze Sierakowski - różnic między totalitaryzmem komunistycznym i nazistowskim, konsekwencje obu są porównywalnie straszne. Widzę natomiast różnicę między komunizmem i nazizmem. O ile można wyobrazić sobie komunizm bez gułagu, o tyle nie sposób pomyśleć o nazizmie bez Holokaustu. Idea komunistyczna wyrasta z jednoznacznie pozytywnych intencji i w przeciwieństwie do nazizmu trafiła na stałe do kanonu kultury i wciąż inspiruje filozofów, funkcjonuje w sylabusach i podręcznikach.” Nazizm i komunizm to dwa różne źródła myśli, których symbole powinny być traktowane odmiennie - konkluduje Sierakowski.
Źródło: Rzeczpospolita
pm












RSS




