Witryna „Uczyć się z historii” to platforma publikacji
projektów edukacyjnych (realizowanych w szkołach i edukacji
pozaszkolnej z młodzieżą) poświęconych historii
Polski i jej sąsiadów w XX wieku.
Artykuły

O historii w szkołach i w powieściach podczas największego brytyjskiego festiwalu literackiego

Udostępnij na Facebooku

Autor: Paweł Mielczarek

Historia była jednym z najgoręcej dyskutowanych tematów podczas największego, odbywającego się w czerwcu brytyjskiego festiwalu literackiego – The Guardian Hay Festival.

Historia była jednym z najgoręcej dyskutowanych tematów podczas największego, odbywającego się w czerwcu brytyjskiego festiwalu literackiego – The Guardian Hay Festival.

Znaczne kontrowersje wzbudził Niall Ferguson, autor bestsellerowych, wydanych również w Polsce książek o imperium brytyjskim (Imperium, Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat, Warszawa 2007) oraz amerykańskim (Kolos. Cena amerykańskiego imperium, Warszawa 2010). Znany z prawicowych i europocentrycznych przekonań historyk zasugerował, że programy nauczania historii w szkołach brytyjskich powinny zostać zmodyfikowane i powinny w szerszym zakresie uwzględniać historię „wielkiej opowieści” jaką jest dominacja Europy, czy też „Zachodu” w świecie w ciągu ostatnich 500 lat. Na zarzuty, że jest zbyt europocentryczny, Ferguson odpowiadał, że historia świata jest europocentryczna.

Pomysły Fergusona zdają się być bliskie rządzącym od niedawna konserwatystom, którzy przymierzają się do zmian w programach edukacyjnych w brytyjskich szkołach. Obecny na spotkaniu Michael Gove z Ministerstwa Oświaty zareagował entuzjastycznie na wystąpienie Fergusona. Historyk ma współpracować z ministerstwem przy reformie programu nauczania historii w brytyjskich szkołach.

Ferguson podkreślił, że jest paradoksem, iż historia, której ogromna popularność w ostatnich latach jest widoczna w telewizji, na rynku wydawniczym, w różnych zjawiskach kultury masowej jest tak słabo obecna w systemie edukacyjnym i jest uważana w szkołach za przedmiot nudny.

Historyk mówił, że jest zszokowany sposobem w jaki jego dzieci uczą się historii w szkole. Poznają ją na wyrywki, uczą się oderwanych epizodów. Znają postacie Henryka VIII, Hitlera i Martina Lutra Kinga, ale nie wiedzą kim był Marcin Luter. Nauczanie historii powinno być według niego ponownie nauczaniem uporządkowanej, chronologicznie i tematycznie opowieści, w której uczniowie uczą się rozpoznawać złożone następstwo wydarzeń i procesów, przyczyn i skutków.

Podobne zdanie ma inny brytyjski historyk Antony Beevor, znany polskiemu czytelnikowi autor takich bestselerów jak „Berlin 1945. Upadek”, „D-Day. Bitwa o Normandię” czy „Stalingrad”. Beevor podkreślił znaczenie nauczania historii narracyjnej, w której fakty powiązane łańcuchami przyczyn i skutków układają się w sensowną opowieść. Analizę tych faktów i umiejętność wyciągania z nich wniosków co do szerszych procesów historycznych uczniowie i studenci winni sobie przyswajać w szkole i na studiach. Beevor podkreślał też znaczenie tworzenia prac pisemnych, esejów. To one kształcą umiejętności formułowania i prezentowania myśli. Wiedza historyczna nie może być weryfikowana za pomocą testów przypominających teleturniej „Milionerzy”.

Oczywiście wystąpienie Fergusona spotkało się z krytycyzmem   Antagoniści zarzucają mu nieznajomość obecnego stanu brytyjskich programów nauczania historii, a także europocentryzm, niedocenianie historii mniejszości i grup prześladowanych, skupienie się na historii centrum z pominięciem dziejów peryferii, a także gloryfikowanie dziedzictwa imperializmu.

Ta ostatnia kwestia jest od kilku dekad dyskutowana w Wielkiej Brytanii, która zmaga się ze swą przeszłością imperialną. Po publikacji „Imperium” Ferguson był wielokrotnie oskarżany o jej obronę i relatywizowanie kolonializmu i ciemnych stron brytyjskiej dominacji. Jego ostatnie wystąpienie również sprowokowało do wystąpienia antagonistów. Seumas Milne w „The Guardian” stwierdził bez ogródek, że imperium brytyjskie było: „rasistowskim despotyzmem opartym na czystkach etnicznych, niewolnictwie, ciągłych wojnach, dzikich represjach, kradzieży terytorium oraz bezlitosnej eksploatacji (...) Nic dziwnego, że Hitler patrzył na imperium brytyjskie z tak dużym podziwem”.

Na podobne zarzuty Ferguson odpowiada, że są rezultatem relatywizmu historycznego, on sam zaś stara się wyważyć zarówno plusy jak i minusy brytyjskiego imperializmu i jego dziedzictwa.

Podczas festiwalu historycy i pisarze dyskutowali też o relacjach między historiografią a fikcją literacką, o tym na ile autorzy mogą czy powinni beletryzować zdarzenia i postacie historyczne.

Historycy wypowiadali się przeciwko mieszaniu fikcji i prawdziwych wydarzeń, wkładaniu wymyślonych dialogów i monologów w usta realnych postaci historycznych będących bohaterami powieści historycznych. Anthony Beevor humorystycznie stwierdził, że autorzy powieści historycznych powinni zaznaczać pogrubioną czcionką kwestie, które są ich wymysłem. Niall Ferguson zadeklarował, że przestał czytać powieści historyczne, gdyż „zatruwają rozumienie historii”. Helen Dunmore, autorka książek o historii ZSRR zauważyła, że pisarze wkraczają na bardzo niebezpieczne terytorium, gdy wkładają w usta swych bohaterów, autentycznych postaci historycznych fikcyjne wypowiedzi i myśli, będące wytworem ich pisarskiej wyobraźni.

Przykładem takiego niebezpieczeństwa może być przypadek francuskiego pisarza Yannicka Haenela autora powieści o Janie Karskim. Trzecia część jego książki to całkowicie fikcyjny monolog, w którym Karski snuje rozmaite wywody na temat swej misji, jej niepowodzenia oraz polityki aliantów wobec Holocaustu. Historycy i publicyści wyrażali zdecydowane wątpliwości wobec tego typu zabiegów. „Monolog” Karskiego w interpretacji Heanela - pisał Leopold Unger w „Gazecie Wyborczej” - jest pełnym absurdów i niedorzeczności, zaprzeczeniem rzeczywistości, deformuje charakter i poglądy Karskiego i wtłacza w świadomość zagranicznego czytelnika obraz postaci i sens idei Karskiego nieprawdziwy faktograficznie.” Haenel bronił się, że jego książka nie jest monografią historyczną, ale wizją literacką, poprzez którą chciał podjąć próbę zastanowienia się nad postawą Zachodu wobec Zagłady i poruszyć problematykę sumienia i współodpowiedzialności świata za tragedię Żydów o postać i dramat Karskiego stały się dla niego literackim tworzywem.

Tymczasem nagrodzona Bookerem za 2009 rok powieść brytyjskiej pisarki Hilary Mantel Wolf Hall, traktująca o czasach Henryka VIII i wpływowej postaci jego dworu Thomasie Cromwellu, to właśnie taka proza historyczna, pełna fikcyjnych wypowiedzi i myśli wkładanych w usta autentycznych postaci historycznych. Magda Heydel w „Dwutygodniku” nazwała ją „wybitną książką, poruszającą odwagą i jasnością ocen powieścią polityczną, demaskatorską panoramą wielkiej gry.”

Interesująco w obronie historycznej fikcji stanęła Andrea Levy, autorka znana z wydanej także w Polsce książki „Wysepka” (Warszawa 2006). Według niej wielkie obszary historii i dzieje całych grup ludzi pozostają nieznane z uwagi na brak lub jednostronność przekazów źródłowych. Brakuje relacji i źródeł historycznych, zwłaszcza jeśli chodzi o ludy i grupy poddane opresji. Przykładem jest jej powieść ”The Long Song”, której akcja toczy się na Jamajce w latach 30 XIX wieku. Levy zwraca uwagę, że choć jest sporo rozmaitych relacji białych, podróżników, plantatorów, urzędników z tego okresu, to zupełnie brak relacji czarnych niewolników. W takiej sytuacji wyobraźnia powieściopisarza może wypełnić „białą plamę” historii, przywracając choćby częściowo pamięć i przekazując historię oczami jej zapomnianych uczestników.

Czy wiesz, że...
XXwiek.pl jest bramką do wszystkich serwisów internetowych i baz danych Ośrodka KARTA – fotohistoria.pl, audiohistoria.pl, Pogotowia Archiwalnego, Indeksu Represjonowanych, uczyc-sie-z-historii.pl oraz Biblioteki Cyfrowej (w tym projektu CATL).